dachy

Moja pierwsza praca przy dachach

Sporo spośród moich znajomych twierdzi, że nigdy nie zapomina się pierwszej poważnej pracy. Muszę to potwierdzić – faktycznie jest tak, że pomimo tego, iż od mojej pracy w firmie dekarskiej minęło już dziesięć lat, to do dziś pamiętam to równie dobrze, jakby to było wczoraj.

Dachy szybko wykonywane

dachySzef nie należał do osób sympatycznych, ale nie mogę mu zarzucić – znał się na swojej pracy, a wynagrodzenia przydzielał uczciwie. Dachy w tamtej firmie dosłownie fruwały – tempo było bardzo szybkie, ale i wypłata wszystko wynagradzała. Nie spodziewałem się, że zaraz po technikum dostanę tak dobrze płatną pracę, oraz, że w ogóle kładąc dachy można aż tak dużo zarabiać. Myślałem raczej, że skoro mieszkam w Tymbarku, to pracy będę musiał szukać po wszystkich okolicznych miejscowościach, i dojeżdżać na przykład do Konstancina Jeziornej czy Nadarzyna. Na szczęście udało mi się znaleźć pracę w moim mieście. Jak się okazało, cała masa dachów, choć pozornie dobrze położona, w rzeczywistości potrzebowała renowacji bardzo wcześnie po wykonaniu, tudzież rozbiórki i kompletnej wymiany wszystkiego od podstaw. Wiem, że mój szef nie ściemniał – na własne oczy widziałem efekty sytuacji, w których ktoś upierał się, że jego dachy nie potrzebują wcale kompletnej wymiany. To i tak się stawało, było jedyne odwlekane w czasie. Wówczas klienci dzwonili do mojego szefa, mówili, że się mylili, oraz pytali o to, ile będą kosztować nowe dachy. Dla szefa to nic takiego – raz przecież zainkasował pieniądze za naprawę, teraz po raz drugi płacono mu za wymianę. Uczciwie ostrzegał przed tym, czym kończy się olewanie tematu wadliwych dachów.

W trakcie tamtej pracy dowiedziałem się wszystkiego na temat dekarstwa – żadne dachy nie były już dla mnie zagadką. Praktycznie do teraz gdy coś niedobrego dzieje się z moim dachem, nie dzwonię po ekspertów. Z przyjemnością sam zabieram się do pracy.

Więcej na www.dachlacz.com.pl