drzwi przeciwpożarowe aluminiowe

Praca strażaka i drzwi przeciwpożarowe

Jestem strażakiem, który mieszka w Bydgoszczy i opowiem wam historię, która dotyczy jednej z mojej akcji. Był to zwyczajny dzień w pracy, nic się nie działo, siedzieliśmy z moją drużyną w oddziale popijając kawę i oglądając telewizje gdzie akurat leciała reklama w której były drzwi przeciwpożarowe aluminiowe nowej generacji.

Drzwi przeciwpożarowe aluminiowe obowiązkowo w każdym budynku

drzwi przeciwpożarowe aluminioweNagle dostaliśmy wezwanie do centrum miasta, rzekomo palił się tam jakiś budynek, zebraliśmy się bardzo szybko i już byliśmy w trasie. Pędząc na sygnale przygotowywaliśmy się już do akcji. Robiło się ciemno, z racji tego że był to okres zimowy więc noc zapadała bardzo szybko. Jadąc w tamtą stronę mogliśmy z daleka dostrzec który budynek się palił, ciężki gęsty i czarny dym unosił się nad budynkiem a pomarańczowa poświata wokół niego oznaczała dość potężny pożar. Dotarliśmy na miejsce, paliło się dosyć mocno, szybko podłączyłem wąż do hydrantu i zacząłem gasić pożar. Podbiegła do mnie kobieta, która pokazała na górne piętro. Z okna wychylał się mały chłopiec wraz z jakąś dziewczynką niewiele młodszą od niego i krzyczeli po pomoc. Ruszyłem do akcji, wszedłem do palącego się budynku i ruszyłem po nich. Było to dość trudne, budynek się zawalał ponieważ miał wiele drewnianych elementów, które niezbyt dobrze znosiły ogień. Było gorąco po chwili dotarłem już na górę i widziałem chłopca i dziewczynkę zamkniętych w pomieszczeniu do którego o dziwo nie sięgały płomienie. Wtedy pomyślałem sobie, że stolarka aluminiowa to wspaniała branża, dzięki ich drzwiom uratowane zostały już setki istnień. Dzieci otworzyły mi drzwi przeciwpożarowe aluminiowe ze swojej strony i szybko wziąłem je na ręce, było mi słabo, byłem już zmęczony i myślałem że nie dam rady. Na szczęście dzieci krzyczały mi co chwila do ucha, ze jeszcze tylko chwilka i będziemy na miejscu. Wśród obłoków dymu wyszliśmy na zewnątrz, chłopiec i ja strasznie kaszleliśmy bo dziewczynce oddałem moją maskę.

Dało się słyszeć gromkie brawa i wiwaty, co więcej to nie pamiętam bo zemdlałem. Obudziłem się w szpitalu, nade mną stał jakiś mężczyzna. Powiedział, ze jest producentem drzwi przeciwpożarowych i podziękował za uratowanie jego dzieci.